categories: indie 2014

zwiedzamy okolice czyli drugi dzień skuterowy

Od wczesnego rana upał. Nie ma sensu wybierać się na łodzie bo nas spali słońce. Wypożyczamy.skuter i ruszzmy do odległego parku narodowego. Dystans ok. 50km w jedną stronę nie robi wrażenia. Gorsze jest to że nie mamy map i poruszamy się raczej głównymi drogami, przez miasto. Pierwsza część parku – żółwie i małpy raczej kiepska. Żar leje się z nieba. Mimo wszystko zdecydowaliśmy się ruszyć dalej w głąb parku. Kolejne 7km. Na szczęście skuterem. Teraz droga bardzo miła i przyjemna widokowo. Dojście do jaskini ( tradycyjnie w samo południe) wycisnęło z nas ostatnie poty...

more >>

home sweet home czyli koniec wyprawy

Do domu dotarliśmy planowo. Nawet w całkiem dobrej kondycji. Teraz przyjdzie czas na opracowanie filmów i zdjęć … oraz przygotowania do kolejnego wyjazdu.

more >>

ostatnia prosta czyli dzień drugi w delhi

Ranek w Delhi chłodny (ok. 10C). Dziś ostatnie spacery po Delhi, trochę zwiedzania i … przygotowanie do powrotu. Kręcimy się po wąskich i zatłoczonych uliczkach starego Delhi. Odwiedzamy bardzo kolorowy i aromatyczny bazar z przyprawami. Nie możemy się oprzeć ostatnim zakupom. Mając w końcu dość gwaru, uciekamy metrem do nowego Delhi – do Humayump’s Tomb – parku z kompleksem grobowców. Tu cisza i spokój. Zielono. Niewielu turystów. Odpoczywamy przed czekającą nas podróżą do domu...

more >>

miejskie życie czyli dzień pierwszy w delhi

Zmęczeni trudami podróży pozwoliliśmy sobie na chwilę luksusu. Śniadanie dopiero po dziewiątej. Później metrem w okolice Red Fort. Na szczęscie metrem jedziemy poza godzinami szczytu. Aż strach pomyśleć jak to wtedy wygląda. Bilety kupuje się w kasach stojąc w dość sporych kolejkach – nie wszystkie stacje mają automaty biletowe. Dodatkowo przy wejściu do każdej stacji kontrola i przejście przez bramki. To wszystko spowalnia ruch. W metrze osobna strefa (wagon) tylko dla kobiet. Do fortu docieramy około 11. Jest tłoczno, sporo wycieczek szkolnych...

more >>

początek końca czyli delhi

Dzień rozpoczynamy w PortBlair. Już o 7 rano jest gorąco, a to w połączeniu z wysoką wilgotnością powietrza sprawia, że jesteśmy oblepieni potem. Musimy tu jakoś wytrwać do 10:30 – czyli do czasu wyjazdu na lotnisko. Żeby nie siedzieć bezczynnie zamawiamy tuk-tuka na objazd atrakcji miasta. Rozpoczynamy od …. więzienia. Już po kilkunastu minutach mamy dosyć. Sama temperatura jest do zniesienia, ale wilgotność powietrza i duchota nas wykańczają. Modyfikujemy plan – robimy przerwę na zimne napoje w klimatyzowanej knsjpce. Niebo zachmurzone jest szaro, nie ma co się męczyć...

more >>

błogostan czyli relaks na andamanach

Andamany – dzień1
Do hotelu dotarliśmy w środku nocy – zmęczeni trudami podróży. Pokój był z oknem od ulicy i mimo nocnej pory ruch był duży i głośny. Korki w uszy i po chwili spaliśmy. Niestety krótko. O 6:30 pobudka i z powrotem na pobliskie lotnisko – tym razem na lot na położone 1400km na wschód Andamany. Na lotnisku okazało się, że lot jest przesunięty o blisko 2 godziny. To znów komplikuje nam sytuację. Przy takim opóźnieniu lotu cięzko będzie złapać ostatni prom ruszający na interesującą nas wyspę Havelock. Ponownie uruchamiamy sztab kryzysowy, poszukujemy wszelkich innych rozwiązań...

more >>

slow motion czyli varanasi

Wreszcie trochę spokoju. Nie musimy się nigdzie spieszyć. Co prawda o 5 rano przebudziły nas poranne dzwonki na puje, ale to takie miłe i subtelne przypomnienie gdzie jesteśmy. Wstaliśmy wyjątkowo późno – tuź przed 9. Śniadani e i poranny spacer – sesja fotograficzna wzdłuż Gangesu. Mijamy kolejne gaty. Przy jednych trwa jeszcze poranna kąpiel przy innych pranie, dalej cumują łodzie zabierające turystów i pielgrzymów na rejs po Gangesie, przy następnych gatach trwa palenie zwłok. Jest kolorowo, klimatycznie i gorąco. Sporo naganiaczy...

more >>

kolej na kolej czyli pociągiem do varanasi

Na początku pociag zaliczył 3 godzinne spóźnienie. Na szczęscie w oczekiwaniu towarzyszyli nam chilijczycy i czas szybko (?) zleciał. W pociągu szybko odnaleźliśmy swoje miejsca, zainstalowaliśmy się i zmęczeni długim dniem – zasnęliśmy. Spało się całkiem nieźle i długo. Pociąg stopniowo – na poszczególnych stacjach, pozbywał się swoich pasażerów. My jechaliśmy do stacji końcowej – Varanasi. Podróż przeciągała się niemiłosiernie. Z planowanych 14 godzin zrobiło się ponad 18...

more >>

agra czyli zestaw obowiązkowy

Tym razem pobudka na prawdę wcześnie. Zrywamy się o 5:40 i … nie moźemy opuścić hotelu, bo wszystko jest pozamykane. Podobno ta dzielnia nie jest najbezpieczniejsza, stąd pewnie te kłódki i sztaby. Wokół jeszcze czarna noc. Na chwilę choć w „pełnym umundurowaniu” wskakujemy do łóźek. Dosłownie po 20min jest juź jasno i gwarno. Ruszamy do kasy. Kolejka raptem na 2 osoby!! Znacznie dłuźsza jest do kontroli biletów i kontroli wnoszonych toreb i plecaków. Ale i tak nie jest źle – po 10 minutach jesteśmy juź na terenie kompleksu Taj Mahal...

more >>

zmiana stanu czyli opuszczamy radjasthan

To chyba ostatni dzień naszej samochodowej podroźy po Radżastanie. Przed wyjazdem jeszcze szybkie poranne zakupy w pobliskim sklepie. O 9:30 znów w samochodzie. Na szczęście dzisiejszy odcinek jest dość krótki – raptem 5 godzin. Tym razem ruch jest niewielki, a droga wyjątkowo dobrej jakości. Niestety styl jazdy kierowców delikatnie mówiąc – nietuzinkowy. Do tego – choć na szcęscie rzadziej niż wcześniej, panoszące się po drogach zwierzęta.Z każdym przejechanym kilometrem – za oknami samochodu jest coraz czyściej...

more >>