beshan czyli dzień drugi w dazu

Kolejny raz pozwoliliśmy sobie dłużej pospać. Do 7:45, ale już o 8:30 byliśmy w taksówce na pobliskie wzgórze Beshan. Tu kolejne rzeźby skalne. Jeszcze starsze niż te oglądane wczoraj, ale też mniej ciekawe. Jest na tyle wcześnie, że na ładnie poprowadzonych alejkach jesteśmy zupełnie sami. Cisza i spokój. Pogoda bez zmian – pochmurno, ale bez deszczu. Na koniec wędrówki docieramy do dwóch gigantycznych posągów buddy (ale nie tak wielkich jak w Leshan!) oraz dosyć zaniedbanej pagody. W końcu pora na powrót do miasta. Snujemy się wąskimi uliczkami zastawionymi straganami wzbudzając spore zainteresowanie tubylców. Jesteśmy tu jedynymi „białymi” choć w zasadzie nazywają nas „długonosymi”. W jednej z knajpek przysiadamy na pierwszy dziś posiłek gorącą zupę z kiełbasą, pomidorami, zieleniną i sezamem. Jesteśmy sporą atrakcją zajadając lokalne potrawy. Robią nam i z nami zdjęcia. Posileni kontynuujemy przechadzkę po Dazu. O 13:30 zaopatrzeni w suchy prowiant meldujemy się na dworcu autobusowym. Czeka nas cztero godzinna podróż powrotna do Chengdu. Zgodnie z prognozami Chengdu przywitało nas deszczem. Na całe szczęście z autobusu wsiadaliśmy wprost do metra i drobna mżawka ustała. Wracając do hotelu wstąpiliśmy do restauracji na specjały kuchni syczuańskiej. Porcje były ogromne. Nie byliśmy w stanie to w sobie pomieścić. Zaintrygował nas całkowicie nowy smak „czegoś” co nie zostało na razie zidentyfikowane. Do hotelu dotarliśmy tuż przed 22. Szybka kąpiel, drobne przepakowanie, bo jutro rano ruszamy na jednodniowy wypad za miasto.

14478247082124?

14478245159211

14478245882292

14478244486950

14478246375133

wpid-14478577155680.jpg

tagi:  , ,

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>